sobota, stycznia 24, 2015

Moda okresu żałoby narodowej.

historia mody damskiej


Nie wiem jak Wy, ale ja na myśl o historii XIX wieku nieistniejącej wtedy Polski czuję tak silną niechęć, że aż prawie boli.
Niekończąca się martyrologia Narodu Polskiego, wychwalanie nieudanych powstań (przy całkowitej ignorancji tych udanych) to idealny sposób na zniechęcenie uczniów do historii naszego kraju.
Nawet ja, będąc jeszcze w liceum, nie mogłam tego znieść. Niechęć pozostała do dzisiaj i mimo, że studiuję historię, nic mnie już chyba nie przekona, by tym tematem się zainteresować.
Ale to nie miejsce i nie pora na omawianie szkolnego programu nauczania.

Artur Grottger
Jak wiadomo, 22 stycznia 1863 roku wybuchło powstanie. Każdy, przynajmniej teoretycznie, powinien znać jego przyczyny i skutki, zresztą, nie jest to tematem dzisiejszych rozważań.

Z powstaniem styczniowym wiążę się pojęcie żałoby narodowej, jednak została ona wprowadzona na dwa lata przed jego wybuchem.


moda damska

„Żałoba Narodowa” została wprowadzona 3 marca 1861 roku, a jej powodem było morderstwo pięciu uczestników manifestacji patriotycznej dokonane przez organy władzy carskiej.

„Wszystkie części odwiecznej Polski przywdziewają na czas nieograniczony przyzwoitą żałobę”

I oto w okresie strojnych, bajecznie kolorowych sukien na krynolinach, Warszawa przybrała odcienie czerni, bieli i szarości.
Kolorowe i białe ubrania były dozwolone tylko dla panien młodych lub na uroczystości świąt patriotycznych. Zresztą żałoba nie obejmowała tylko stroju, ale i nastroje. Bale, rauty, różne zabawowe spotkania towarzyskie były źle widziane i za uczestnictwo w nich można było narazić się na niesławę. 

                                                                            Muzeum historii fotografii w Krakowie

Kobiety nosiły czarne suknie z zabudowanymi stanikami, często ozdobione białymi kołnierzykami i mankietami (biel była symbolem wolności.)
Magazym Mód” pouczał, że nie tylko kolor ma być czarny, także ubiór, pozbawiony ekstrawaganckich ozdobników, winien odznaczać się skromnością.
Młode dziewczęta wiązały włosy w staropolskie warkocze, do łask wróciły kontusiki i konfederatki – elementy tradycyjnego, polskiego stroju Nawet dzieci i ich lalki zostały odziane w czerń, która zagościła również na wystawach sklepowych.

Złotą biżuterię patriotki oddały na potrzeby Rządu Narodowego, zastępując ją żelazną, oksydowaną na czarno biżuterią żałobną. Częstym motywem były krzyże, korony cierniowe, łańcuchy i inne patriotyczno-religijne symbole.

Polki, mimo żałoby, nie przestały śledzić zmieniającej się mody. Pod krynoliną można było przemycić nielegalne pamflety, broń, a nawet… ludzi.

Jak można się domyślić, carskie władze próbowały zakazać noszenia żałoby i wyznaczono kary za jej przestrzeganie. Pod koniec 1863 roku, kobieta w czerni musiała mieć przy sobie dokument, zaświadczający, że straciła ojca, matkę, lub męża, inaczej mogła nie zostać obsłużona w urzędzie, lub spotkać się z poważniejszymi karami.


Władze zaczęły wydawać szczegółowe instrukcje co do kolorów ubrań. „Kaptury mogą być czarne, lecz na podszewce kolorowej, nie białej.”  Ale i z tym sobie radzono – dodawano elementy w kolorze półżałoby – fiolecie, lub noszono czarne chusty drapowane na sukniach.

W międzyczasie wraz z wybuchem powstania i walk, symboliczna żałoba zmieniała się w realną, po stracie, męża, brata, ojca…

 W końcu, Podziemny Rząd Narodowy zniósł obowiązek noszenia żałoby, by nie narażać społeczeństwa na dodatkowe represje, a w 1866 po ogłoszeniu przez cara amnestii, żałoba skończyła się ostatecznie. 



Jest to idealny przykład, na to, o czym pisałam wcześniej – moda jest formą manifestacji. Czasami osobowości, czasami poglądów politycznych, czy patriotyzmu.
Zresztą, w omawianym okresie, ubiór miał symboliczne znaczenie i interpretowano go niczym sztukę.
(Trudno z resztą ówczesnych sukien nie uznawać za dzieła sztuki użytkowej ;))

W tym roku o rocznicy wybuchu powstania było raczej cicho. Możliwe, że tylko tak mi się wydaje, bo pochłonęła mnie nauka do egzaminów i nie mam za bardzo kontaktu z rzeczywistością. W każdym razie, nie potrafię sobie wyobrazić, żeby współcześnie Polacy zdobyli się na taką solidarność. Myślę, że bez bata nad głową, nie jesteśmy w stanie niczego zacząć, nie mówiąc o kończeniu.
A może to tylko moja pesymistyczna wizja?



Twitter
Instagram
Bloglovin'

3 komentarze:

  1. nie tylko Twoja pesymistyczna wizja, myślę, że wiem co chcesz powiedzieć wprost lub między wierszami. teraźniejszość, mówiąc delikatnie, nie napawa optymizmem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale fajny pomysl na bloga. Fascynuje mnie stara fotografia, taki moment uchwycony w czasie, daje nam pomyslec o tym, ze tez przemijamy. Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, patrzymy na ludzi, którzy od dawna nie żyją, a jednak widzimy ich dokładnie. Nic dziwnego, że niektóre kultury, uważają, że zdjęcia kradną duszę.
      Dziękuję, za miłe słowa ;)

      Usuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP