piątek, marca 13, 2015

Co z tymi blondynkami?


mężczyźni wolą blondynki

Mężczyźni wolą blondynki. Tytuł książki Anity Loos (wyd. 1925) stał się sztampowym powiedzonkiem, ale coś w nim jest. Przez większość stuleci ideałem kobiety naprawdę była właśnie blondynka.
Delikatna niewiasta o jasnych włosach – symbol niewinności, dobroci, uległości, spokoju. W każdej bajce, jaka by nie była, czarny charakter; wiedźma, zła siostra – zawsze ma ciemne włosy, w przeciwieństwie do blond główniej (dobrej) bohaterki. Dziś, tlenione przedstawicielki klasy pijącej ten obraz mocno zachwiały. Blondynka = upośledzona idiotka. Bohaterka dowcipów. Trudno traktować ją poważnie. Stała się synonimem głupoty. Za pierwowzór głupiutkiej blondynki uważa się Rosalie Duthe, francuską prostytutkę z XVIII wieku.


Czemu blondynki tak się podobają? Moja teoria na ten temat brzmi tak: mężczyźni wolą kobiety, które nie stanowią dla nich wyzwania. Oczywiście, że nie wszyscy, oczywiście, że nie zawsze, ale z moich obserwacji wynika, że faceci boją się kobiet o wiele bardziej, niż kobiety mężczyzn. A blondynki wyglądają niewinnie. Zwykle mają delikatne rysy, jasną cerę i oczy. Są urocze i wydają się miłe. W przeciwieństwie do brunetek i rudych, które nie kojarzą się z niewinnością. A kto by chciał na żonę rozpustnicę?
historia urody
Pisałam wcześniej, że już w starożytnym Rzymie, kobiety farbowały włosy na blond. Wykorzystywano w tym celu, jakże przyjazny zdrowiu i urodzie arszenik. Noszono też peruki z włosów blond-niewolnic. Blondynki były też utożsamiane z prostytutkami i podobno, szanowane kobiety włosy miały tylko ciemne, ale w rzeczywistości moda zwycięża wszystko.
W średniowieczu ideałem urody była chuda blondynka o niebieskich oczętach, (pierwsze anorektyczki to prawdopodobnie gotyk) z sylwetką wygiętą w przód – niczym w ciąży. Złoty był symbolem boskiej doskonałości, nic dziwnego, że złote włosy tak się podobały.
W okresie renesansu wymyślono kapelusze z szerokim rondem chroniącym twarz przed słońcem, za to z otworem, przez który wyciągano włosy, wystawiając je na rozjaśniające działanie promieni słonecznych.
Warto przejrzeć obrazy z różnych epok, na których przedstawiono postać Wenus. To (prawie) zawsze jest blondynka.
historia urody
Kiedy w 1818 Louis Thenard otrzymał po raz pierwszy nadtlenek wodoru – wodę utlenioną rozpoczął manię na rozjaśnianie fryzur. Niezbyt to korzystne dla zdrowia włosów. W latach 30 XX wieku platynowy blond wdarł się szturmem na ekrany kin. Aktorki-blondynki niepodzielnie rządziły męskimi sercami. Kobiety zaczęły je naśladować. Prawdziwą ikoną jest Jane Harlow, która nawet zagrała w filmie o tytule „Platynowa Blondynka”. Marilyn Monroe ostatecznie utrwaliła stereotyp blond seksbomby. Zagrała też w adaptacji wspomnianej na początku książki.
Alfred Hitchcock do ról kobiecych wybierał blondynki, ponieważ twierdził „że ich nikt nie będzie o nic podejrzewał”. Powiedział też: „Blondynki najlepiej nadają się na ofiary. Są jak śnieg, na którym znać krwawe ślady stóp.”
Dziś takie gwiazdy jak Paris Hilton, czy Pamela Anderson przyczyniają się do postrzegania blondynek negatywnie. „Wspaniale jest być blondynką. Tak łatwo zaskoczyć ludzi inteligencją.” - powiedziała ta ostatnia.
historia mody
Platynowy blond współcześnie ma same negatywne konotacje i raczej się nie podoba. Co innego naturalny. Ten niezmiennie cieszy się popularnością.

Sama jestem posiadaczką (naturalnie, teraz to sama nie wiem, co mam na głowie) ciemnych blond włosów i musiałam się nieraz zmagać z tekstami typu „nie dość, że blondynka, to jeszcze ciemna”, oczywiście wypowiadanych żartobliwie.
Stereotyp ten, jak każdy zresztą jest krzywdzący, ale i niebezpodstawny. Skądś się musiał wziąć. Nie chcę uzewnętrzniać tutaj moich przemyśleń skąd, ponieważ niewątpliwie zostałabym posądzona o uogólnienie, uproszczenie i o bycie złą-kobietą-która-osądza-po-wyglądzie-i-na-pewno-jest-brzydka-gruba-i-zazdrości.
Nie da się zaprzeczyć, że blondynki mają w sobie to coś, że przez wieki kradły męskie serca i zapisały się w historii mody i urody.
A Wam podobają się blondynki ;)?

Jeśli zaciekawiłam, pomogłam, zaintrygowałam - śledź mnie ;)


Twitter
Instagram
Bloglovin'

2 komentarze:

  1. jakoś tak się składa, że większość moich bliskich koleżanek mają ciemne włosy, a z tymi blond jakoś mi nie po drodze. Bo jak się chwilę zastanowiłam, to żadna blondynka nie jest mi bliska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie wręcz na odwrót, znam same blondynki - ciemne, jasne, farbowane ;)

      Usuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP