sobota, maja 16, 2015

Rewolucja zawsze w modzie

XVIII wiek

Jest styczeń, tłum zbiera się pod gilotyną, na której za chwilę zostanie pozbawiony życia „obywatel Kapet”, król Francji Ludwik XVI. Wraz z nim miał umrzeć ancien régime. Tak jednak się nie stało. Ofiara obalonego władcy stała się relikwią zarówno dla rewolucjonistów jaki i rojalistów. Ludzie maczali chusteczki w krwi zamordowanego króla, by potem przechowywać je niczym amulety. Każdy chciał dostać coś z tego człowieka dla siebie – kosmyk włosów, lub strzępek ubrania. 


Ubrania. Wydaje się to tragikomiczne, ale tak – rewolucja francuska miała swoją modę. Jak każdy reżim i tyrania, dyktowała społeczeństwu nie tylko jeden właściwy pogląd na świat, ale i jeden właściwy strój. 

historia mody

Moda Rewolucji Francuskiej


Moda XVIII wieku lubiła odbijać w sobie aktualne wydarzenia. Panie w gigantycznych perukach nosiły rekwizyty odnoszące się do aktualnej sytuacji politycznej, a nawet kulturalnej. Istniały stroje i fryzury nazywane na cześć krajów, wynalazków, czy popularnej litertury. 
Nic dziwnego, że tak doniosłe wydarzenie, jakim była wielka rewolucja, musiało znaleźć swoje odzwierciedlenie w stroju.

Przede wszystkim nowy rząd nakazał absolutnie każdemu obywatelowi nosić trójkolorową kokardę rewolucji (biało-czerwono-niebieską) przypiętą do ubrania. Nie stosowanie się do tego nakazu groziło aresztem. 

Zakazano noszenia drogich materiałów jak tafta, jedwab czy aksamit, które symbolizowały „stary porządek”. Karierę zaczął robić len, który był o wiele bardziej pospolity, a więc „obywatelski”. Paniom radzono porzucić ograniczając swobodne ruchy gorsety, które też kojarzyły się z obalonym systemem. Również obcasy bucików uległy skróceniu
 Zniknęła suknia dworska – nie było już dworu. 

Wkrótce trzy kolory rewolucji zostały też trzema najmodniejszymi barwami. Czerwona czapka frygijska stała nieodłącznym nakryciem głowy każdego szanującego się obywatela nowej republiki. 

 http://311189672731855724.weebly.com/

Po dokonaniu wyroku na Ludwiku, jego ubranie rzucono w tłum, który natychmiast rozerwał je na strzępki, by uczynić z nich później swoiste „relikwie”.

Gilotyna – narzędzie, które jest niemal synonimem rewolucji francuskiej w okresie swojej największej chwały, nie kojarzyła się wcale negatywnie. Była bohaterką ścinającą „chore gałęzie zdrowego drzewa narodu”. Nazywano ją pieszczotliwie, używając zdrobnień i pisano o niej piosenki. Pokazy jej śmiertelnej mocy wkraczały w sferę sacrum. 

Gilotyna stała się symbolem rewolucyjnej popkultury. Można było kupić guziki w kształcie gilotyny. Na stole modnym gadżetem były mini gilotynki do krojenia warzyw, podobizna gilotyny zdobiła ceramikę. Gdyby działo się to dziś – wylądowałaby na tiszertach. Panie nosiły kolczyki – gilotyny ze zwisającymi główkami. Były też broszki-gilotynki, czy grawerowane w gilotynę tabakierki. To trochę tak, jakby w Oświęcimiu sprzedawano biżuterię w kształcie kominów. 
W modzie był też stój à la kat Sanson – wykonawca wyroków. Jeśli to wydaje się makabryczne, to poczekajcie. Będzie gorzej. 

Podczas obiadów bawiono się w dekapitację mini-laleczek odzwierciedlających wrogów. Po odcięciu głowy z szyi wypływała czerwona ciecz – perfumy lub alkohol, w której następnie maczano chusteczki, tak jak robiono to podczas prawdziwej egzekucji kogoś ważnego. 

Co ciekawe, po śmierci Marii Antoniny dopilnowano, żeby nikt nie miał okazji dostać się do jej krwi, ponieważ widziano w tych rojalistycznych pamiątkach groźny symbol kontrrewolucji. 
historia mody
Maria Antonina – ubrana na biało. Można to odczytywać jako symbol niewinności, lub symbol królewskiego pochodzenia. Podczas rewolucji na biało ubierały się osoby demonstrujące arystokratyczną proweniencję.
 http://www.histoire-image.org

Rewolucja starała się zamaskować fakt, że dokonywała masowych mordów. Skazanych na śmierć arystokratów, bądź „wrogów systemu” starano się jak najbardziej odczłowieczyć, zdehumanizować. Jednak nie dało się ukryć morza krwi, które wylewało się na Plac Rewolucji i stosu ludzkich zwłok, który rósł obok gilotyny. 
Te wszystkie ciała należało traktować niczym martwe zwierzęta, truchła. Zachowały się opisy tego, jak zdzierano z nich skórę, garbowano i szyto z niej ubrania. Skórę z nóg wyprawiano tak, żeby bez problemu dało się ją przerobić na spodnie. 

O ile te relacje nie muszą być prawdziwe, ponieważ powstały już po zakończeniu terroru, a ludzie którzy go przeżyli, na pewno wyolbrzymiali i chcieli nadać mu jeszcze okropniejszy wymiar, to faktem jest, że z włosów zmarłych robiono peruki. Noszono je jako sacrum, niemal religijne pamiątki. 

historia mody
Egzekucja Robespierra - wikipedia.com

A co po zakończeniu terroru Robespierra? Modna stała się identyfikacja z ofiarami rewolucji, ocierająca się niemal o żal, że samemu nie zakończyło się życia pod ostrzem gilotyny.

Organizowano „bale ofiar” przeznaczone dla najbliższych rodzin zgilotynowanych. Były tak popularne, że wkrótce powstał czarny rynek dokumentów poświadczających utratę żony, męża, matki, ojca, brata lub siostry – bo tylko tak bliskie pokrewieństwo dawało wstęp na bal. 

Wypadało być ofiarą reżimu, ocaloną cudem dzięki upadkowi Robespierra. Na bale zaczęto wpuszczać tylko osoby, które w symbolicznym geście podgoliły sobie włosy na karku, w ten sam sposób jak robiono to skazanym na ścięcie (fryzura à la Tytus). Uczesanie to szpeciło kobiety, więc niektóre decydowały się tylko na upinanie włosów bardzo wysoko, by odsłonić kark. Wymyślono nawet „ukłon ofiary” naśladujący gest wkładania głowy pod gilotynę. Panowie nosili wspomnienie wyżej peruki z włosów ofiar rewolucji. 
Powstała suknia à la victime – biała suknia z krzyżującymi się paseczkami na ramionach, naśladującymi więzy w jakich prowadzono skazańców. Na szyi wiązano cienką, czerwona wstążeczkę – niby ślad po krwawym ostrzu. Czasami towarzyszyła jej czerwona chusta na ramionach, którą miały na sobie podczas egzekucji takie piękności jak choćby Charlotte Corday zabójczyni Marata. 

Mężczyźni nosili kamizelki zapinane na siedemnaście perłowych guzików symbolizujących męczeństwo Ludwika XVII (syna Ludwika XVI, który po śmierci ojca został przez rojalistów ogłoszony królem, a który zmarł w więzieniu na gruźlicę.) Pojawiły się czarne kołnierzyki i opaski na ramiona na znak żałoby po ofiarach. Plamy z rdzy na krawacie symbolizowały pobyt w więzieniu. 

moda rewolucji francuskiej
 Suknia ofiary z paskami imitującymi więzy. 
pinterest.com

Po zakończeniu terroru, Francuzi zaczęli świętować, by zapomnieć o traumatycznych przeżyciach. Rzucili się na przyjemności, które jeszcze przed chwilą były niedostępne. Les Incroyables et Merveilleuses – Niewiarygodni i Wspaniałe – tak określano elegantów i elegantki tamtego okresu, którzy na nowo zaczęli korzystać ze zbytku, który odebrała im rewolucja. 

Maria Teresa Charlotta – jedyne dziecko Ludwika XVI i Marii Antoniny, które dożyło wieku dorosłego, do końca życia przechowywała ubrania swojego ojca jako relikwie. 

Jeśli interesuje was historia Rewolucji Francuskiej w wymiarze społecznym, zwłaszcza traumy, jaką niósł ze sobą jej terror, polecam książkę pt. Ocet  i Łzy pani Moniki Milewskiej, która posłużyła mi za główne źródło informacji.



Bloglovin'

6 komentarzy:

  1. Wiele zaskakujących faktów, nigdy nie interesowałam się rewolucją francuską od strony ubioru. Maczanie chusteczek w krwi i te laleczki, którym można było odciąć głowy brzmią naprawdę groteskowo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście brzmi groteskowo, ale jakoś trzeba było tę wszechobecną śmierć "oswoić". Stąd takie dziwne, z naszego punktu widzenia, zachowania.

      Usuń
  2. mi się Francja zawsze kojarzy z elegancją i taką wielkopańskością:D o tej krwi i głowach to aż strach bierze że takie metody na oswajanie się stosowani...

    OdpowiedzUsuń
  3. Kurcze takie przedstawienie historii od strony ubiorów jest fascynujące :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawy post, o wielu faktach nie widziałam np. "bale ofiar" i sposób ubioru w tym czasie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gadzety do zabawy czy do kuchni w ksztalcie gilotyny, no prosze to owczesny marketing. A tak przy okazji czytalam, ze Jozefina zona Napolona o badz co badz arystokratycznych korzeniach w swoim czasie tez czekala w celi na zgilotynowanie (ale jej przyjaciolom udalo sie ja stamtad wydobyc, pod gilotyna zginal tylko jej maz). Pozdrawiam serdecznie Beata

    OdpowiedzUsuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP