środa, lipca 08, 2015

Kim były midinetki?

midinetka
W poprzednim poście po raz kolejny starałam się udowodnić, że moda jest ważna i nie można jej ignorować, ponieważ odgrywa istotną rolę w społeczeństwie. Dziś ponownie sięgnę po ten sam temat, ale nie zamierzam się powtarzać. Przykładów jest zbyt wiele, wystarczy się rozejrzeć. Dowody dosłownie chodzą po ulicach. 


historia mody
Coco Chanel powiedziała kiedyś, że moda nie powinna rodzić się na ulicy. Cóż, dziś wbrew opiniom mademoiselle Gabrielle często się tak dzieje. Street fashion to temat rzeka, źródło inspiracji i pewnie niejednokrotnie – zarobku. 

W czasach kiedy pod pseudonimem Coco przyszła projektantka występowała jeszcze jako zwykła szansonistka i nie śniła nawet o swojej wielkiej karierze, wokół Rue da la Paix w Paryżu narodziły się Les Midinettes. Kim były i jaki miały wpływ na modę? 

La Midinette we współczesnym języku francuskim ma znaczenie pejoratywne. To frywolna kokietka, panienka śledząca z zapałem modowe trendy, słowem niezbyt rozgarnięte dziewczę. Po polsku powiedzielibyśmy blachara, może słodka-idiotka.
Jednak nie zawsze tak było. Na początku XX wieku midinetki (tak, to słowo istnieje nawet w naszym, ojczystym języku) stanowiły grupę zawodową, bardzo istotną z punktu widzenia historii mody. Zarabiały więcej niż przeciętne kobiety, doprowadziły do mini rewolucji społecznej, a były to, można powiedzieć, zwyczajne krawcowe.

Z ulic do wielkich domów mody


Rue de la Paix w Paryżu skupiała wokół siebie największe domy mody Belle Epoque. To tu swoje butiki mieli Worth (ojciec haute-couture), Paquin, Doucet czy Cartier. Do dziś znana jest jako jedno z zakupowych centrów Paryża.
To właśnie w tych wielkich domach mody pracowały midinetki.
Były to młode dziewczęta, najczęściej niezamężne, wywodzące się z niskich warstw społeczeństwa. Zarabiały więcej od innych kobiet pracujących (chociaż nadal mniej od mężczyzn), dlatego stać je było na finansową niezależność. 

midinetka
 Rue de la Paix na obrazie Jeana Berauda

La midinette znaczy „jedząca w południe” ( z fr. le midi - południe i la dînette - małe przyjęcie, przyjęcie dla lalek)
Skąd takie słowo na określenie krawcowej?
Otóż midinetki jako wolne, młode, dobrze zarabiające panienki, mogły udać się w przerwie na obiad do restauracji, lub zjeść go na przykład w parku.
Dziś powiemy „i co z tego”, wtedy był to niemal skandal, a konserwatyści upatrywali w tym podobnych zagrożeń niczym Ci, co dziś spodziewają się końca świata po zalegalizowaniu małżeństw homoseksualnych w USA.
Kobieta, która nie spożywa obiadu jak należy – w domu, z rodziną, w dodatku nastawia się na widok mężczyznom – istny armagedon. Co więcej, midinetki ze swojej pensji nie mogły pozwolić sobie na pięciogwiazdkowe restauracje, częściej trafiały do tanich spelun, gdzie po pierwsze nie byłby bezpieczne (w kontekście nie tylko gwałtu, ale i np. alkoholizmu), po drugie taka mieszanina kobiet i mężczyzn to jawne psucie obyczajów.
Specjalnie dla nich zaczęły powstawać jadłodajnie blisko miejsc pracy, przeznaczone tylko dla kobiet.

Jak już wyżej wspomniałam, midinetki wywodziły się z biednej części społeczeństwa i zazwyczaj w niej pozostawały do końca życia. Pracowały w luksusowych butikach, ale nadal były tylko krawcowymi.
Żyły jakby w dwóch światach – domowym biednym i bogatym, arystokratycznym w pracy.

Kobiecy konsumpcjonizm


Były w pewnym stopniu finansowo niezależne i mogły pozwolić sobie na zakup tego, czego inne kobiety z ich klasy socjalnej mieć nie mogły. Stanowiły transfer między dwoma światami, to dzięki nim moda i zwyczaje arystokracji rozprzestrzeniały się wśród pospólstwa.
W pracy musiały ładnie wyglądać, nosić eleganckie stroje ponieważ powinny dobrze prezentować się przy bogatych klientkach. Produkowały dla nich te wszystkie wspaniałe, drogie przedmioty, jednocześnie nie mogąc sobie na nie pozwolić. A midinetki pragnęły luksusu. 

  gallica.bnf.fr

To powodowało, że niektóre opuszczały ścieżkę moralności. Najłatwiej było uwieść bogatego klienta/pracodawce i zostać jego utrzymanką (o byciu żoną mogły tylko pomarzyć, może nielicznym się udawało). Powodowała nimi głównie chęć posiadania drogich przedmiotów – nie chodziło o kulturalne wyżyny arystokracji, chodziło o ich pieniądze. ( Wiemy więc już dlaczego słowo la midinette dziś jest kojarzone negatywnie.)

Prawie feministki


Postać midinetki była więc nacechowana erotycznie. Swoboda z jaką poruszały się w mieście i rozluźnienie obyczajów, czyniły z nich kokietki.
Na początku XX wieku krawcowe z wielkich domów mody zdobyły dużą popularność – często przechodziły obok redakcji gazet, toteż stały się tematem licznych publikacji. Na ich cześć nazywano utwory muzyczne, później nawet gazetę.

Midinetki były niezależne, miały „kontakt z ulicą”. W czasach, gdy porządne kobiety nie chodziły po mieście same, one mogły to robić, nie będąc posądzanymi o „nieuczciwość”. Zmuszała je do tego praca. Wydawały swoje pieniądze (w przeciwieństwie do wielkich dam, które wydawały pieniądze należące do mężów) i dały początek kobiecemu konsumpcjonizmowi. To midinetki przyczyniły się do wylansowania mody na makijaż – zaczęły malować się jako jedne z pierwszych.
Była to więc wyemancypowana grupa zawodowa, świadoma swoich praw, dążąca do lepszego życia. W 1917 roku, po ulicach Paryża przeszedł strajk midinetek, wyglądający bardziej na radosną paradę niż polityczną agitację. 

midinetka
 W latach 30 XX wieku istniała nawet gazeto o tytule "Midinette"
famousfix.com

Warto pamiętać o midinetkach w kontekście historii mody i historii feminizmu. 


polub modowe opowieści na Facebooku

Tak, założyłam fanpejdża, nigdy w życiu nie miałam prywatnego konta na FB, nie mam pojęcia co się z tym robi i na co to komu, ale jak mus to mus ;)

Jeśli zaciekawiłam, pomogłam, zaintrygowałam - śledź mnie ;)


Twitter
Instagram
Bloglovin'

3 komentarze:

  1. Jak zwykle ciekawie napisane :). Hmm, można by to przenieść na dzisiejsze czasy - nasze niektóre top blogerki z pierwszych stron internetu, którym zakładając poczytne blogi udało się zostać niezależnymi finansowo, wejść w posiadanie oryginalnych "szanelek", na którego nie stać zwykłego zjadacza chleba :P. Taki łącznik między zwykłym światem a luksusowym światem celebrytów. Możemy podziwiać ich drogie ubrania, sponsorowane wycieczki do NY itp. Ot tak mi się jakos po lekturze skojarzyło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jesteś jedyną osobą, która miała takie skojarzenie. Ja pisząc ten tekst, też pomyślałam o szafiarkach, a potem moja koleżanka też miała tę samą myśl, więc coś jest na rzeczy ;D

      Usuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP