środa, sierpnia 05, 2015

Blumerki, artystki, feministki

kobiece spodnie

Na początku była suknia. Kiedyś nosili ją też mężczyźni. Spodnie uważane były za element garderoby przeznaczony dla barbarzyńców. Dopiero w średniowieczu nastąpił podział na męski strój krótki i długi kobiecy. Pojawiły się nogawice – dwie osobne nogawki, które przywiązywano sznureczkami do specjalnego paska pod ubraniem, lub do samego ubrania. Przypominały bardziej pończochy, niż spodnie.
Z czasem nogawice doczekały się połączenia w korku i tak oto narodziły się spodenki. Tak, mężczyźni aż do końca XVIII wieku nosili spodnie krótkie. Na fali Rewolucji Francuskiej do mody weszły spodnie długie, wcześniej utożsamiane ze strojem prostego ludu. Stąd określeni sankiuloci na rewolucjonistów – sans culottes – znaczy bez krótkich spodni.
( Tak btw: rewolucja była bardzo antyfeministyczna, otwarcie zakazała kobietom noszenia męskich części garderoby.)


Jeśli ktoś uważa, że współcześni faceci wyglądają niemęsko w rurkach, proponuję zerknąć na ryciny z początku XIX wieku. Wtedy to dopiero były r u r k i.

W ten oto sposób w kilku zdaniach przerobiłam kilkaset lat historii męskiej garderoby. Ale przecież nie o nią tu chodzi. Dziś będę mówić o spodniach noszonych przez kobiety, a wszystko zaczęło się w XIX wieku. 

Historia kobiecych spodni

Do boju, siostry!


XIX wiek to początek masowej i zorganizowanej działalności emancypantek. Więcej na ten temat pisałam tutaj

W tym niezwykłym stuleciu, gdy kobiece suknie osiągały dzięki krynolinom niebotyczne rozmiary, a ciasne gorsety deformowały narządy wewnętrzne, pojawiło się wiele ruchów na rzecz reformy kobiecego stroju. Propagowano powrót do naturalnej sylwetki i rezygnację z ubrań-klatek. 
Te wszystkie próby uwolnienia kobiecego ciała miały taką samą siłę przebicia jak dzisiejsi lekarze demonizujący szpilki. Większość kobiet kompletnie je ignorowała.
Jeden z nurtów reformy kobiecego stroju był jednak wielce, jak na owe czasy, odważny i przykuł uwagę szerszej publiczności. Chodzi oczywiście o spodnie.

Spodnie do damskiej garderoby jako pierwsze przemycić próbowały amerykanki – Nowy kraj dawał nowe możliwości. Fanny Wright, Elizabeth Smith Miller i Amelia Bloomer. Nazwisko tej ostatniej zna chyba każda osoba, choć odrobinę zainteresowaną modą. Te trzy damy – abolicjonistki, reformatorki społeczne i przede wszystkim - emancypantki. To dzięki nim narodziły się tzw. blumerki* (bloomers) – damskie spodnie. 

*pozwoliłam sobie spolszczyć ten termin. 

historia spodni
 Wikipedia

Amelia Bloomer była aktywną działaczką ruchu kobiecego. Prowadziła pierwszy w Ameryce magazyn dla płci pięknej redagowany przez kobietę. Nosił tytuł „The Lily” i to na jego łamach po raz pierwszy w 1851 zaprezentowane zostały blumerki.
Historia bywa jednak niesprawiedliwa. Ich pomysłodawczynią wcale nie była Amelia, lecz Elizabeth Smith Miller. To ona zaprojektowała damskie spodnie, inspirując się turecką modą. Jej dzieło zostało jednak zapamiętane pod nazwiskiem przedsiębiorczej koleżanki. 

Blumerki to bardzo obfite alladynki, z bufiastymi nogawkami, zwężanymi w kostce. Nosiło się na nich krótką do kolan spódnicę. Powiedzmy sobie szczerze – zestaw ten nie był szczytem dobrego smaku, wygląda raczej śmiesznie. Mimo to latem 1851 Amerykę ogarnął prawdziwy szał. Kobiety odrzucały suknie na rzecz blumerek. Nowy strój dawał niezwykłą swobodę, był wygodny i co więcej - reprezentował poglądy właścicielek. Stał się symbolem emancypacji. 
I ubrana jak dziewczynka, w sukni krótkiej, luźnej, wiesz,
Och, z jaką wolnością mogę śpiewać, przechadzać wkoło się
A z odrobiną siły myślę, że pracować mogę też
Bo dają mi zdrowie, komfort i przydatna stanę się.

- wierszyk o blumerkach, kwiecień 1859, The Sybil Magazine.
W spodniach kobiety mogły łatwo się poruszać, zabrać do pracy, działać. Swobodny stój nie krępował ciała, dawał wiele nowych możliwości. Oczywiście spotkało się to z ogromną krytyką środowisk konserwatywnych.
Blumerki stanowiły zagrożenie dla tradycyjnej rodziny, pozycji mężczyzny (a przecież nie do pomyślenia było, by kobiety wyrwały się spod męskiej kontroli. Co więcej, uważała tak sama królowa Wiktoria!) Swoje trzy grosze niezadowolenia dorzucił kościół katolicki i tak oto urosła opozycja. 

Tym czasem, na fali popularności blumerki dotarły aż do Europy. Jednak moda na nie szybko się skończyła. Kobiety walczące o swoje prawa uznały, że kontrowersyjny strój odwracał uwagę od istotniejszych celów ich walki, dlatego same z niego zrezygnowały.
Blumerki powróciły pod koniec XIX wieku w stroju do jazdy na rowerze. Ich zdjęcie jest w tym poście, na samym dole. Wtedy były już krótsze. 

Odważne Europejki


Przenieśmy się jednak do Europy, w dodatku dwadzieścia lat wcześniej. Co więcej – znajdzie się też polski akcent. 

Blumerki były próbą zagospodarowania spodni do damskiej garderoby, a więc logicznie rzecz biorąc – był to kobiecy strój. A co z damami ubierającymi się po męsku? 

historia feminizmu
George Sand
 misspandora.fr

George Sand – słynna francuska pisarka epoki romantyzmu, kochanka Chopina, praprawnuczka Augusta II Mocnego. W 1831 roku założyła męski strój na premierę nowej sztuki Aleksandra Dumasa. Zrobiła to ze względów bezpieczeństwa - spodziewano się zamieszek.
Męskie wdzianko i swoboda jaką dawało, tak bardzo spodobało się George, że zaczęła nosić je częściej. 

Inną kobietą odważającą się burzyć porządek społeczny była Sara Bernhardt. Francuska aktorka, przyjaciółka Oscara Wilde'a. Skandalistka. 

Jednak nie ukrywajmy – kobietom sławnym, związanym z artystycznym półświatkiem łatwiej było przekraczać granice. Zwłaszcza w Paryżu, gdzie moralność zawsze była chwiejna.
Przeciętna dama, czy nawet prosta kobieta nie odważyłaby się na tak śmiały krok. Oznaczałoby to towarzyskie samobójstwo.
Tak więc artystki, aktorki i inne skandalistki mogły pozwolić sobie na więcej. Było to wpisane w zawód, co nie znaczy, że powszechnie akceptowane. Innym grupą, która z ochotą zaadaptowała męskie ubrania były lesbijki. 

 Sarah Bernhardt

Przełom XIX i XX wieku to okres, w którym popularność zdobywała aktywność fizyczna. Poza pływaniem, kobiety dosiadły rowerów, grały w tenisa. Pojawiły się samochody, które również wymagały osobnego stroju. Był to też okres dekadencji – choroby wieku, przekonania o zbliżającym się upadku. Dokonał się przełom w sztuce, na arenę wkroczyły nowe style, które szokowały konserwatywną część publiczności. Życie stawało się coraz nowocześniejsze – popijając Coca-Colę, można było zatelefonować do przyjaciółki, a świece czy lampy gazowe zastąpiła elektryczność. Do fotografii dołączyła kinematografia. Postęp technologiczny, nowe idee i wynalazki. 

Atmosfera tych lat jest dla mnie absolutnie cudowna, dlatego o kolejnym etapie wkraczania spodni w damskie garderoby przeczytacie w następnym poście ;)
No i dlatego, że ten artykuł i tak jest już za długi. 
historia spodni

Dotychczas z serii "Spodnie w damskiej szafie"  ukazały się:
-Zanim założyłyśmy spodnie - skromne początki i nieśmiałe próby. Dlaczego nie mogłyśmy ich nosić?
-Co masz pod spódnicą? - historia kobiecych majtek, które dla spodni mają istotne znaczenie.

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, polub Modowe Opowieści na FB.

9 komentarzy:

  1. Aż trudno uwierzyć, że przeszłość modowa skrywa tyle tajemnic i nieoczywistych faktów. Niezwykle ciekawy wpis;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mmmm mam małą uwagę ;-). Blumerki funkcjonują w obecnej modzie i mają się całkiem nieźle ;-); bo:
    1.mc hammer-zauważ, że w swoim utworze "pięć ciastek" oczywiście celowo przekręcam tytuł, pojawił się w podobnych spodniach nazywanych hammerkami;
    2.coraz większa popularność kina z Bollywood-wzrost popularności haremek-i dla odważniejszych-szarawarów;
    3.powrót mody na Orient=zainteresowanie i pojawienie się haremek-jakieś 3-4 lata temu-co prawda wieszczono im rychłe przeminięcie;ale bez wątpienia z pomocą przyszedł im czynnik czwarty czyli;
    4. iście afrykańsko-indyjskie upały-nie da się ukryć, że na takie temperatury są praktyczniejsze od jeansów i rurek ;-).
    5.dlatego też zajmmują poczesne miejsce w mojej szafie-no obok tkaninowych joggersów ale to już raczej temat na inną okazję ;-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że funkcjonują, choć osobiście nie jestem ich fanką, mam wrażenie, że strasznie zniekształcają sylwetkę, przynajmniej moją. Innym może bardziej pasują ;).

      Usuń
    2. Oj tam oj tam ;-) ja noszę rozmiar 46 i je chętnie noszę ;-) . W sumie to jest kwestia dopasowania fasonu do sylwetki, aczkolwiek muszę przyznać, że chętnie też sięgam po joggersy-w sumie też ciekawa ewolucja od spodni czysto dresowych o spodni prawie salonowych ;-)

      Usuń
    3. Joggersy salonowe? Może zależy od materiału, ale jak dla mnie to nie bardzo. Generalnie i tak wolę spódnice ;)

      Usuń
  3. :-). A co powiesz na uszyte z jedwabiu albo satyny polaczone z butami na obcasie i elegancką bluzeczka? Zawsze też możesz założyć uszyte z ładnej wiskozy.uwierz mi-z tego co mam w szafie ze spodni z tego fasonu mogę bezproblemowo pójść do pracy, do miasta a nawet na elegancka kolację z mężem :-).zresztą-jak zainteresowal Cię ten temat chętnie podesle zdjęcia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, że materiał może wiele zmienić i takie spodnie będą się nadawały do stylizacji w stylu sportowej elegancji ;)

      Usuń
    2. Nie tylko materiał ale i..fason bo joggersy-rozumiane jako typowe spodnie dresowe nie mają nic wspólnego z joggersami w stylu eleganckim ;-); ot jeden wspólny mianownik-ściągacze w kostkach ;-)

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy post, sama fascynuje się adaptowaniem męskiego stylu na rzecz damskiego, szczególnie jeśli o modę Modsów chodzi - tweed, sweterki, ośrodki - to jest to <3.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP