wtorek, września 01, 2015

3 projektantów, których nie znasz. A powinnaś!


Dla wielu niezainteresowanych modą osób, sławni projektanci kończą się na Diorze i Chanel. Co gorsze, wiele zainteresowanych modą osób zna niewiele więcej nazwisk! Sam przykład Hansa Klossa wiele mówi o stanie wiedzy ludzi, którzy podobno „znają się na modzie”. A przecież istnieje ( i istniało) o wiele więcej kreatorów, niż tylko tych paru najczęściej kopiowanych na bazarkach i obecnych na co drugim blogu jako „masthevy”.

Aby walczyć z ignorancją, przybliżę Wam sylwetki trzech projektantów, których po prostu nie wypada nie znać. 




Madame Grès.

Właściwie Germaine Emilie Krebs (1903-1993), znana też jako Alix. Nazywana „sfinksem mody” była jedną z wiodących projektantek pierwszej połowy XX wieku.

Germaine ze swoim projektem (ok. 1946)
Eugene Rubin/ FNAC/Centre national des arts plastiques, Paris

Urodziła się i wychowała w Paryżu. Planowała zostać rzeźbiarką, jednak pod wpływem nacisku rodziny (to chyba jedyny przypadek, kiedy dzięki naciskom rodziny powstało coś dobrego) zdecydowała się poświęcić modzie. Początkowo uczyła się fachu wytwarzając kapelusze, później dostała się do domu mody Maison Premet, gdzie wreszcie miała kontakt z prawdziwym haute couture. 

Suknia wieczorowa (1958). Metropolitan Museum of Art. 

W 1932 otworzyła pierwszy dom mody pod nazwą Alix. W tworzeniu swoich projektów wykorzystywała wiedzę z zakresu technik rzeźbiarstwa. Rzeźby stały się nie tylko jej niespełnionym marzeniem – były też źródłem inspiracji. W jej eleganckich i bardzo kobiecych sukniach bez trudu rozpoznać można wpływy mody starożytnej Grecji. 
Większą popularność zyskała w 1935, kiedy to zaprojektowała kostiumy do przedstawienia „Wojna Trojańska nie odbędzie się”. Jej klientkami zostały między innymi Greta Garbo i Marlena Dietrich. Grès znana była z tego, że tworzyła projekty na żywych modelkach, upinając materiały bezpośrednio na ich ciałach. Sama twierdziła, że „rzeźbi w tkaninach”.

Później zmieniła nazwę domu mody na Madame Grès ( Grès to anagram imienia jej męża.) Jednak na czas wojny musiała zamknąć interes – używała za dużo materiału jak na ciężkie, wojenne czasy, ponadto podpadła w konflikt z nazistami, projektując stroje w kolorach francuskiej flagi. 

Suknie wieczorowe (1967) po lewo (1978) po prawo. Metropolitan Museum of Art. 

Po zakończeniu wojny wznowiła działalność. Prêt-à-porter określała mianem prostytucji i długo nie chciała wprowadzić „gotowej” odzieży do sprzedaży. Oprócz domu mody, wypuściła też Parfums Grès – linię perfum. Dzięki niej powstały tak zwane Plisy Grès – materiał splisowany tak drobno, że z około 200 cm zwężany był do około 7cm. Ostatnią suknię zaprojektowała w 1989 na zamówienie Huberta De Givenchy, następnie przeszła na emeryturę. Po jej odejściu, firma zbankrutowała i została sprzedana. Dzięki pomocy przyjaciół (Cardin, Saint-Laurent, Givenchy) uniknęła życia w nędzy. 
Zmarła na kilka dni przed swoimi 90 urodzinami. Jej ostatni butki został zamknięty w 2012 roku.

Parfums Grès istnieje do dziś, więc jeśli macie ochotę na perfumy sygnowane marką projektantki, nic nie stoi na przeszkodzie by je zakupić.

Charles James

Znany też jako „James Shape” (James Kształt), słynął z zamiłowania do dokładności, precyzji, idealnej formy i kroju. Na konstrukcję odzieży patrzył jak inżynier na konstrukcję mostu. Nazywany był „Pierwszym krawcem Ameryki”.

Vogue.com

Charles James (1906-1978) był synem brytyjskiego wojskowego i amerykańskiej bogaczki. Zaczynał od projektowania kapeluszy. Był w dużej mierze samoukiem, a swoje suknie traktował jak dzieła sztuki. Modą zainteresował się już w młodości. Krążył między Londynem, Paryżem, a Nowym Jorkiem, gdzie ostatecznie pozostał. W latach 30 XX wieku projektował tkaniny u boku samego Paula Poireta. W 1937 zaprezentował swoją pierwszą "poważną" kolekcję, w tym kurtkę, która uważana jest za pierwowzór dzisiejszych zimowych, puchowych kurtek. Podobno inspirował się nim sam Dior tworząc kolekcję „new look”.

 Taxi Dress (1932) i Clover Leaf Dress (1953) Metropolitan Museum of Art

Niektóre jego suknie były tak skonstruowane, że mogły praktycznie stać „same”, inne były wyjątkowo ciężkie (najsłynniejsza „clover leaf”- 5,5 kg.), ale uszyte w ten sposób, że ciężar był rozprowadzany równomiernie. Z drugiej strony stworzył „taxi dress” sukienkę tak prostą, że bez problemu można by założyć ją na tylnym siedzeniu taksówki. 

Kurtka (1937) V&A Museum i Suknia balowa "butterfly" (1955) Metropolitan Museum of Art.

Lubił przerabiać i udoskonalać stworzone przez siebie modele, nie zwracając uwagi na zmienność i sezonowość mody. Jego wiernymi klientkami były głównie bogate amerykanki, które, tak jak sobie wymarzył, przekazały jego stroje do muzeów, gdzie prezentowane są obok innych dzieł sztuki. 

Lady Duff Gordon

Pierwsza i niepowtarzalna It-Girl (to jej zawdzięczamy ten termin!), znana nie tylko ze swoich projektów i zadziornego charakterku, ale również z tego, że przeżyła katastrofę Titanica. Pewnie kojarzą ją też studenci prawa. 

Lucy Christiana Duff Gordon (1863-1935), znana jako Lucile, była jedną z pierwszych brytyjskich projektantek, która osiągnęła międzynarodowy sukces. Zawdzięczamy jej seksowną bieliznę i współczesne pokazy mody.

Suknia Wieczorowa (1913) V&A Museum

Już od dziecka szyła suknie dla lalek, później dla siebie i siostry. Na poważnie modą zajęła się po rozpadzie pierwszego małżeństwa, kiedy to musiała utrzymać siebie i córkę. Początkowo szyła w domu, a w 1891 otworzyła pierwszy butik pod nazwą Lucile. Wkrótce stała się właścicielką modowego imperium istniejącego na dwóch kontynentach i zaopatrującego w suknie królewskie rody, najbogatsze damy i sławne aktorki. 


To właśnie Lucy zaczęła szkolić profesjonalne modelki (mannequins) i organizować pokazy mody na scenie, okraszone odpowiednią muzyką i światłem, po których rozdawała małe upominki. Podziwiała piękno kobiecego ciała i starała się je podkreślać. Jej kreacje, często były skandaliczne – pozwalała sobie na większe dekolty czy rezygnacje z wielu warstw bielizny i gorsetów. Pisywała do Harper's Bazaar, projektowała kostiumy dla sławnych aktorek, ubierała je też poza sceną. Przysłużyła się więc nie tylko historii mody, ale i kinematografii. 

Własnym nazwiskiem sygnowała ubrania, bieliznę,  buty, perfumy, luksusowe przedmioty i… wnętrza limuzyn dzisiejszego Chryslera! Dla wybranych, szczęśliwych klientek tworzyła suknie personalne – odzwierciedlające charakter i podkreślające wszystkie atuty właścicielki. 

Lily Elsie i Lady Diana Manners w sukniach projektu Lucile
 wfpp.cdrs.columbia.edu/pioneer/ccp-lucy-duff-gordon/

Po tragedii Titanica została wraz z mężem oskarżona o wręczenie łapówki za miejsca w szalupie. Na jej pokładzie miała powtarzać do swojej służącej: „Twoje piękne suknie zatonęły” (wcześniej miała jej je ofiarować.) Ponadto uważano, że zniechęcała współpasażerów do powrotu po tonących rozbitków, w obawie, że przewrócą szalupę. Duff Gordonowie zostali jednak oczyszczeni ze wszystkich zarzutów, a opinia publiczna szybko im przebaczyła. 

To jednak nie był dla Lucy koniec kłopotów z prawem. W 1917 roku przegrała sprawę o złamanie umowy o wyłączność (Była to na tyle duża i ważna rozprawa, że do dziś jest obecna we wszystkich amerykańskich podręcznikach prawa.) Po raz kolejny udało się jej uniknąć skandalu, a jej wizerunek nie ucierpiał.
W 1922 rzuciła projektowanie po tym, jak oskarżono ją, że większość sukien z 1921 nie była jej dziełem. Mimo to kontynuowała pisanie do kobiecych czasopism, a 1932 wydała autobiografię. Zmarła w 1935 roku na raka piersi. 


Marka Lucile do dzisiaj sprzedaje bieliznę. Niestety, jeśli macie ochotę na zakup kompletu sygnowanego historyczną metką, musicie przygotować się na spory wydatek. 

To tylko trójka z wybitnych projektantów, których nazwiska, niestety, odchodzą w zapomnienie. Ale spokojnie, jestem tu po to, żeby do tego nie dopuścić ;). 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, polub Modowe Opowieści na FB. 

6 komentarzy:

  1. nie znałam tych postaci, bo moja wiedza ogranicza się do współczesnych pokazów, które śledzę dla przyjemności w wolnej chwili. Twoja wiedza i zamiłowanie do historii mody są imponujące.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam,zaraz imponujące. Imponujące to będą jak napisze na ten temat licencjat, magisterkę, doktorat... ;D

      Usuń
  2. bardzo ciekawe! od kiedy obejrzałam 'Coco before Chanel" lubię poznawać historie projektantów.
    Jak widać nie tyko koszulki- kotki mamy wspólne- imiona również ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film był dobry, ale jak to film - spłycał historię. Polecam sięgnąć po jakąś biografię Chanel, według mnie życie miała ciekawsze niż projekty ;)

      Usuń
  3. No nie znałam, rzeczywiście nie znałam, ale może dlatego że za modą jakoś nieszczególnie gonię (tyle co zaserwują potrale typu czasopism elle czy vogue), ale jak poda ktoś tak na "tacy" jak Ty, to co innego :D. Czytam z wypiekami :P. Charles James i kurtka puchowa, no i chwała mu za to :D!!! Jakoś tak najbardziej budzi moja sympatię (choć chyba nie o sympatię w modzie chodzi ;)). Gordonowie mi się nie podobają - jacyś tacy kombinatorzy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy z tej trójki tworzył piękne rzeczy. Ja jestem pod wrażeniem projektów Madame Gres. Lucile rzeczywiście miała charakterek i kłopoty z prawem, ale wiele jej w modzie zawdzięczamy, także ja - wybaczam ;)

      Usuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP