czwartek, października 15, 2015

Biała koszula - synonim...kąpieli

historia bielizny

Stan higieny naszych przodków to temat, który obrósł w wiele mitów, sprowadzających się do jednego stwierdzenia – nie myli się.
Jak było naprawdę zależy od okresu historii i osobistych preferencji żyjących wtedy ludzi, jednak na miano najbrudniejszej epoki w dziejach na pewno zasługuje nowożytność. Wtedy to bardzo mądrzy lekarze doszli do wniosku, że kąpiel, zwłaszcza ta w ciepłej wodzie, stwarza poważne zagrożenie dla życia i dlatego najlepiej jej unikać. 
Myto więc tylko twarz, dłonie i stopy, czyli to co wystawało spod ubrania. Wodę zastąpiła czysta bielizna, której to pot i bród miały służyć jako nawóz ( szyta z lnu, len to roślina, a więc wchłaniała ten naturalny „nawóz”). Brzmi groteskowo, ówcześni myśliciele często dochodzili do absurdalnych (z dzisiejszego punktu widzenia) wniosków. Nomen omen rodzina Diora zajmowała się produkcją nawozów – ale to tylko luźne skojarzenie. 


Koszula, czy to biała, czy kolorowa jest dziś częścią ubrania wierzchniego i nikt nie traktuje jej jako bielizny, której to funkcję spełniała pierwotnie. Nie do pomyślenia było pokazać się w samej koszuli publicznie i jeszcze w XIX wieku i na początku XX mężczyźnie nie wypadało zdjąć marynarki i kamizelki, nawet jeśli miałby umrzeć z gorąca. Dlatego też plecy kamizelek najczęściej szyto z taniego, prostego materiału – i tak nikt ich nie oglądał. 

Historia pokazywania bielizny 

 Ludwik XIV z rodziną, piastunka w czarnej sukni na ramiączka, spod której wystają koronkowe rękawy koszuli, najprawdopodobniej odpinane. Trzyma na szelkach (dobry pomysł, taka smycz na dzieci) małego księcia (tak, w sukience księcia).

Wróćmy jednak do stanu higieny ludzi epoki nowożytnej. Od końca średniowiecza dominował pogląd, że zapchane brudem pory skóry zabezpieczają przed morowym powietrzem (dżumą). Dlatego też kąpiel stała się śmiertelnie niebezpieczna. Nie myto się latami, ograniczając się do obmywania dłoni, czasem twarzy, sporadycznie stóp. Można wyobrazić sobie ten smród, który nawet przyzwyczajone do niego nosy, zmuszał do oblewania się perfumami, by ich woń niwelowała zapachy otoczenia. We włosach roiło się od insektów, a damy zaopatrywały się w eleganckie młoteczki do zabijania wszy. 

I tak narodziła się kąpiel sucha. Nawet po największym wysiłku, upale czy podróży wystarczyło się przebrać, by znów uchodzić za osobę czystą. Biała, wyprana, płócienna bielizna miała wywabiać pot i brud, a jej częsta zmiana, jak uważano, była dalece bardziej skuteczna od mydła z wodą.
W ten oto sposób biała koszula stała się synonimem czystości i elegancji. Każdy przedstawiciel i przedstawicielka klas wyższych miała ich przynajmniej kilkanaście, z uwagi na to, że należało je często zmieniać. 

historia mody
 Frans Hals - Śmiejący się kawaler (1624). Rozcięcia na rękawach, dużo koronek, kreza. Prawdziwa kwintesencja czystości.

Paradoksalnie nasi przodkowie nie mieli problemu z wystającą spod ubrania bielizną. To trochę tak jak dzisiaj, co moim zdaniem jest obrzydliwe, ale wiadomo – kto co lubi.

Ponieważ czysta bielizna oznaczała czystość fizyczną noszącego, zaczęto się z nią obnosić. Wystawała spod rękawów, w ich nacięciach (modne w XVI i XVII wieku), spomiędzy guzików, spod kaftana, wylewała się w postaci koronkowych kołnierzy i mankietów.
Ponieważ koszul należało mieć sporo, a ozdobne hafty i koronki były drogie, często te elementy bielizny, które miałby być pokazane, były odpinane i dzięki temu można było używać ich praktycznie bez przerwy w różnych kombinacjach. Gdy moda wymagała ukazania ozdobnego przodu koszuli, by zaoszczędzić, Panowie  zakładali plastrony, dzięki temu nie trzeba było tak często prać bielizny. 

historia mody

W XIX wieku, właściwe od końca XVIII następuje nieśmiały zwrot w stronę prawdziwej kąpieli przy użyciu wody, wtedy też modne zaczynają być wyjazdy do „wód”, czyli uzdrowisk. Bielizna przestaje być synonimem czystości, toteż pokazywanie jej wychodzi z mody.

Ten trend powrócił w latach 90 XX wieku, w środowiskach hip-hopowych, gdy zaczęto nosić „baggy jeans”. Podobno moda na opuszczone spodnie wywodzi się z więzień – skazańcom odbierano paski, by zapobiec samobójstwom w celach. 

Więc tak, gdy na portretach widzimy białe mankiety pełne koronek czy tak samo bogato zdobione kołnierze – oglądamy elementy bielizny.
Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to dziwne, większość z nas jednak stara się ukrywać ramiączka stanika, a wystające majtki śmieszą ( wiadomo, że niektórzy pokazują je celowo, ale to zupełnie inny temat). Patrzymy też na koszulę jako na element stroju codziennego, a białe mankiety i kołnierze nie kojarzą nam się przecież z bielizną. 

historia mody
 Francois Boucher - List (1750)
 Niestety, ci wszyscy chłopcy, których nie stać na pasek, lub nie wiedzą do czego on służy i chodzą ze spodniami opuszczonymi niemal do kolan, dziewczyny ze stringami wystającymi ponad biodrówki i te, którym staniki wystają spod głębokiego dekoltu – niestety nie wymyślili niczego nowego. W modzie wszystko już było. 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, polub Modowe Opowieści na FB

5 komentarzy:

  1. Naprawdę u Ciebie można dowiedzieć się masy ciekawych rzeczy, o których człowiek nie ma pojęcia! Zostaje tu na dłużej, bo uwielbiam takie nowinki. :D

    OdpowiedzUsuń
  2. niezły fetor musiał panować w owych czasach ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja nie mogłam znieść jak na górskich wędrówkach nie mogłam się umyć na drugi dzień :)

    A tak na marginesie- bardzo ciekawe posty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tak uważasz ;)

      Usuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP