poniedziałek, listopada 02, 2015

Urodowe porady prosto z lat 30 XX wieku

dawne sposoby dbania o urodę

Poszukując w bibliotekach cyfrowych materiałów do licencjatu, natrafiam na różne bardzo ciekawe rzeczy, w ogóle nie związane z tematem mojej pracy. Cóż, taka złośliwość internetów. 

W każdym razie, nie mogłam zostawić ich tak samych sobie, musiałam je pokazać na blogu. Dlatego dziś mam dla was porcję urodowych porad z lat 30 XX wieku, korzystajcie na własną odpowiedzialność ;)


1. Przed wyjściem na bal należy odpowiednio się zrelaksować i zadbać o cerę. W tym celu możemy:

„Umoczyć w ciepłym i zmieszanym z miodem (w proporcji 3:1) olejku migdałowym warstwę waty i pokryć nią twarz. Proszę tak wytrzymać przynajmniej 10 minut i starać się wciąż zachować dobry humor.”


2. A może warto zrobić sobie krótki test na elegancję? Wystarczy odpowiedzieć na 10 pytań:

1. Czy bielizna pani jest tak samo starannie wybrana jak suknia?
2. Czy rozbierając się odwiesza pani na kołki swoje suknie, zarówno nowe jak i stare?
3. Czy obcasy i czubki pantofelków są powykrzywiane, czy też odsyła pani obuwie do szewca, zanim zniszczenie jest duże?
4. Czy odświeża pani swój kapelusz czyszcząc go i zmieniając wstążkę lub przybranie, czy nosi go tak bez zmiany, aż zniszczeje i zrudzieje lub zbrudzi się?
5. Czy kocha się pani w tzw. „petits riens”, jak chusteczki, kołnierzyki, broszki, paski i czy odświeża pani przez ich użycie starą sukienkę?
6. Czy prasuje pani i czyści swoje suknie, czy też odsyła je do pralni wówczas dopiero, gdy kto zwróci jej uwagę na plamy?
7. Czy przed sprawieniem nowej sukni lub okrycia przegląda pani żurnale i namyśla się nad tym, co odpowiada jej urodzie, czy też bez namysły kupuje gotową sukienkę lub materiał w sklepie i oddaje go do przygodnej krawcowej?
8. Czy ma pani zaufanie do swojego gustu, czy ubiera się w to, do czego namawiają ją przyjaciółki, krawcowa, a nawet sprzedawca sklepowy?
9. Czy kupuje pani bezplanowo rzeczy, czy też je dobiera starannie do garderoby?
10. Czy obciąga pani starannie pończochy na nogach, czy wybiera umiejętnie ich barwę i gatunek, czy też kupuje pierwszą lepszą parę, gdy już wszystkie w szufladzie się podarły?

Bo należy zawsze pamiętać, że:

„Ale elegancja nie jest równoznaczna z nowymi i kosztownymi strojami – o tym nie wszystkie panie wiedzą! Można wydawać wiele pieniędzy na toalety i modne fatałaszki, a wyglądać nieporządnie, z drugiej strony można być skromnie i niedrogo ubraną, a jednak czynić wrażenie eleganckie.”


3. Sposób na wypadanie włosów?

„Myć włosy raz na 10 dni rozgotowanym mydłem dziegciowym, dziegciowo siarkowym lub siarkowym. Mydło powinno być bardzo dokładnie spłukane w kilku zmienianych wodach. Do ostatniej wody należy jeszcze dodać sok z 1 cytryny na 1 litr wody.”

Jeśli ktoś nie wie ( ja nie wiedziałam) dziegieć to ciecz powstająca w wyniku rozkłady kory brzozowej. Ma właściwości bakteriobójcze i do dzisiaj jest stosowany w chorobach skóry. W internecie można kupić szampony dziegciowe.

4. A jak używać różu?

„Kiedy używa się czerwonego kremu, należy przestrzegać następujących przepisów: na górnej części policzka, nad kością policzkową, naznacza się delikatnie trzy czerwone punkty w kształcie trójkąta, a potem powili rozciera się je w kierunku uszu. Na wąskich twarzach nakłada się róż jak najwyżej, na okrągłych nieco niżej i bardziej w kierunku nosa. Przy używaniu czerwonego pudru postępuję się wedle tych samych prawideł. Warunkiem jest, żeby nie używać tego samego różu do wszystkich sukien i na każdą porę roku i dnia. Trzeba mieć koniecznie w zapasie kilka odcieni różu. Najważniejsze ostrzeżenie: za dużo różu – postarza!”


5. A teraz coś dla tych, którzy tak jak ja nie lubią opalenizny:

„Płyn do wybielana cery
Do szklanki mleka wpuścić 15-20 kropelek wody kolońskiej i wymieszać.”

Otrzymaną substancję nałożyć na czystą i suchą skórę i zostawić na noc, rano zmyć. Obawiam się jednak, że dziś ten przepis nie zadziała ( o ile kiedykolwiek działał), ponieważ obecnie produkowana Woda Kolońska ma nieco zmodyfikowany skład. 

„Na wybielanie rąk
Na flaszeczkę wody kolońskiej wziąć pół flaszeczki gliceryny i ćwierć części soku cytrynowego”

Tak przygotowany specyfik należy wsmarować w czyste dłonie i nie spłukiwać. 

6. Coś, co każdy nawet dziś, może sam zrobić w domu.

„Od dawna zaleca się tamponowanie twarzy sokiem z poziomek, moreli i niektórych jarzyn.”

„Zwykła marchewka odpowiednio przyrządzona wpływa udelikatniająco na cerę. Należny utrzeć ją na tarce, wycisnąć przez czystą gazę i odlać pozostały sok. Płatki złożonej kilkakrotnie gazy zanurzyć w rozcieńczonym mlekiem spirytusie, po czym namoczywszy obficie w soku marchwiowym, kłaść na czoło policzki i podbródek. Takie kompresy znakomicie odświeżają skórę i są łatwe do przyrządzenia.”

„Jeśli chodzi o zachowanie cery jasnej, dobrą przysługę odda zabieg następujący: dobrze rozbite żółtko miesza się z równą ilością surowego mleka, po czym końcami palców umoczonymi w płynie uderza się lekko twarz. Przed i po zabiegu konieczne jest przemycie twarzy letnią wodą z mydłem.”


„Ot, zbierze się pęk łubinu, wysuszy na słońcu i utłucze w moździerzu na proszek. Zimią zmieszamy raz na tydzień łyżeczkę proszku z taką samą ilością letniej, przegotowanej wody, da to maść, którą rozsmarujemy po twarzy, a która działa wybitnie łagodząco na cerę.”


Naturalne sposoby dbania o urodę wracają do łask, a samodzielnie przyrządzenie kosmetyków daje satysfakcję. Ja na pewno wypróbuję niektóre sposoby, może te bez spirytusu ;). Dajcie znać, jeśli i Wy na jakiś się skusicie.

dawne sposoby dbania o urodę

Cytaty pochodzą z miesięcznika „Tygodnik Mody”, ze zbiorów Biblioteki Narodowej, udostępnionych na polona.pl.

Jeśli lubicie lata 30 XX, zachęcam do zajrzenia do tego postu – pisałam w nim o przedwojennych radach dotyczących mody z podręcznika savoir-vivru. 

Jeśli chcesz wiedzieć więcej, polub Modowe Opowieści na FB 

9 komentarzy:

  1. No powiem, że ten punkt 2 daje do myślenia i jest aktualny mimo upływu czasu :) :P.

    A co do włosów - no właśnie - jako dziecko miałam głowę mytą szarym mydłem i wodą z octem\cytryną i nic mi nie dolegało. Od czasu do czasu nacieraną rzepą. Kondycję miały świetną. Mycie raz na tydzień, choć mogło by i na dwa, bo nie były ani przesuszone, anie przetłuszczone itp.

    Na początku lat 90' weszła do polskich TV pierwsza reklama szamponu Vidal Sassoon Wash & Go... "polecany przez najlepszych salonistów na świecie"... i oczywiście ja dziecko ciemniej komuny uwierzyłam w ten Americam Dream, i tych "salonistów", których do dziś na oczy nie obejrzałam, i mimo protestów Mamy zażądałam wash&go, i wtedy właśnie zaczął się początek końca moich włosów :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co Ty gadasz, masz bardzo ładne włosy, naprawdę. Wiadomo, że najprostsze rozwiązania są zazwyczaj najlepsze, podobno mycie włosów żółtkiem z jajka daje takie efekty, że wow, ale wbrew pozorom nie jest to najtańsza opcja.

      Usuń
  2. Test na elegancję podbił moje serce ;) Taki aktualny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Elegancja nie ma daty ważności ;)

      Usuń
  3. Wspaniały post, niektóre z porad są aktualne i dziś. Czasem najlepsze są najprostsze rozwiązania, jestem wielką zwolenniczką kosmetyków jak najbardziej naturalnych :) Przeczytałam już całego bloga, pokazała mi go siostra i jestem nim zachwycona! Jest dla mnie niekończącą się bazą inspiracji :) O wielu rzeczach nie miałam wcześniej pojęcia... Dziękuję Ci, że go piszesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, nawet nie wiesz, jak miło czytać takie komentarze, dziękuję bardzo ;*

      Usuń
  4. Kiedyś doskonale radzili sobie bez gotowych kosmetyków i mieli rację- naturalne sposoby są najlepsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale też pracochłonne i mniej trwałe, dlatego większość osób woli kupować gotowe produkty. Ja lubię korzystać z obu opcji.

      Usuń
  5. Bardzo ciekawy post, jak zawsze dowiedziałam się u Ciebie wielu nowych rzeczy. :-)

    OdpowiedzUsuń

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP