sobota, sierpnia 12, 2017

Porcelanowy zestaw toaletowy

porcelana

Dziś chciałabym pokazać Ci historię mody trochę „od kuchni”, a właściwie od toaletki. Co kiedyś towarzyszyło kobietom w codziennej pielęgnacji? W czym przechowywały kosmetyki i akcesoria? 

Dawnej damy chcące zachować porządek w swoich urodowych akcesoriach i przy okazji cieszyć się z posiadania ładnych przedmiotów, mogły zaopatrzyć się w taki właśnie zestaw z porcelany (z ang „vanity set” lub „dresser set”, nie znalazłam nigdzie polskiego odpowiednika). Sądząc po ogromnej ilości tego typu zestawów na aukcjach internetowych było to dość popularne rozwiązanie. Złożony z wielu pojemniczków pomagał segregować i porządkować drobne spinki do włosów, samodzielnie wykonane kosmetyki, biżuterię – wszystko zależało od tego, na jak duży zestaw mogła sobie pozwolić właścicielka. Co ciekawe, pomimo tego, że są to komplety, często poszczególne elementy pochodzą z różnych wytwórni. Nie mam pojęcia czym było to spowodowane. 

toaleta w XIX wieku
 Zdjęcie z https://new.liveauctioneers.com/

Zwykle komplet składał się z dużej podstawki, mniejszej tacki na spinki do włosów, dużego pojemnika z pokrywką, pojemnika na włosy i segregatora do spinek do kapelusza. Takie wyposażenie widywałam najczęściej. Ale zdarzają się też bardziej rozbudowane zestawy, w których znajdziemy flakony na perfumy, lusterka, wieszaczki na biżuterię, a czasem nawet świeczniki. No i o wiele więcej pudełeczek na drobiazgi/kosmetyki. 

"Hair reciver" czyli pojemnik do zbierania włosów.
 Zdjęcie z https://cdn0.rubylane.com

Z mojego punktu widzenia najciekawszymi elementami takiego zestawy są pojemniki na włosy. Tak na włosy. Tak zwane „hair recivers” (znowu nie znalazłam polskiej nazwy) czyli pojemniczki z pokrywką z otworem pośrodku, w których kobiety gromadziły swoje włosy zebrane ze szczotki. W jakim celu? A po to, żeby wykorzystać je ponownie jako wypełniacz, przy wykonywaniu fryzury. My dzisiaj też przecież używamy wypełniaczy do koków, tyle że syntetycznych. Pomijając fakt, że jest to nieco obrzydliwe, to w sumie całkiem sprytne – w końcu i kolor dopasowany w 100% i do tego całkowicie za darmo. A przy modnych wtedy obfitych uczesaniach, taki wypełniacz to istne zbawienie.
Co ciekawe, po angielsku określano je mianem „rats” czyli szczury. Zastanawiam się, czy to stąd przypadkiem przez błędy tłumaczy nie wzięły się opowieści o myszach w niemytych, damskich kokach. 

Natknęłam się na dwie wersje jak taki wypełniacz wykonywano. Umieszczano zebrane włosy (a trzeba było zgromadzać ich sporo) w siateczkach, lub robiono z nich poduszeczki – to pierwsza opcja. Druga jest taka, że otwór w pojemniku na włosy miał jakoś ułatwiać kształtowanie takiego wypełniacza, ale nie mam pojęcia jak. Jeśli ktokolwiek wie, to proszę o komentarz z informacją ;)

Oczywiście można było kupić gotowe wypełniacze, tak samo jak treski i peruki (tak jak dzisiaj można kupić przedłużenia włosów), ale zaradna dama radziła sobie sama. 

Pojemnik na szpilki do kapelusza "hat pin holder"
Zdjęcie z http://seveneyesantiques.com

Innym ciekawym elementem takiego porcelanowego zestawu jest pojemnik na szpilki do kapeluszy („hat pin holder”). A to z tego względu, że na pierwszy rzut oka, ciężko odgadnąć jego przeznaczenie. Nie, to nie solniczka, nie pieprzniczka, nie pojemnik na puder ;). Tak przechowywano szpilki do kapeluszy. 

 Zdjęcie z https://ebth-com-production.imgix.net
.
Jak już wspomniałam w internecie pełno jest aukcji, niestety zagranicznych, na których można sobie taki zestaw kupić (najczęściej za ok 400$). Zdjęcia niestety najczęściej robiono ziemniakiem, dlatego w poście ich niewiele, ale w Google grafika jest mnóstwo przykładów, można sobie pooglądać i pomarzyć. Ja marzę, że znajdę taki w Polsce u nieświadomego handlarza i kupię po taniości ;) 

 
Zdjęcie na początku posta: /www.tri-stateantiques.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP