środa, listopada 01, 2017

Krótka historia sandałków


Otwarte obuwie składające się z rzemyczków i pasków przymocowanych do podeszwy, prościej mówiąc zwyczajne sandały, noszono w starożytności, a potem na ponad tysiąc lat o nich zapomniano. Kiedy wróciły do łask?

Sandałki jednoznacznie kojarzą się nam dziś ze starożytnością. Aksjomat tunika+sandały=rzymianin jest niemal niepodważalny. Warto więc wspomnieć, że noszono wówczas również zakryte obuwie. Jednak faktem jest, że mniej więcej wraz z nastaniem średniowiecza (nie jestem w stanie podać konkretnej daty) sandałki przestały istnieć. Ochłodzenie klimatu, chrześcijańska moralność - przyczyny zapewne są różne. Przez całe stulecia kobiety nosiły przeróżne formy obuwia, ale nie sandałki. Kiedy więc odkryte buty mogły wrócić do mody? Pewnie wraz z modą na antyczność. A kiedy antyk był w modzie? Wiadomo, na początku XIX wieku. No i na początku XX.


Pierwsza fala fascynacji starożytnością zaczęła się jeszcze w XVIII wieku, wraz z odkryciami w Pompejach i pseudoarcheologicznymi wykopaliskami. Nie spowodowało to jednak, że kobiety masowo zaczęły nosić odkryte buciki - jestem w stanie zaryzykować twierdzenie, że pewnie w ogóle nie zaczęły wtedy nosić sandałków. Nieco później, bo już pod koniec XVIII wieku i na początku XIX modę damską zdominował antyk.

„Była to chwila, gdy z Francji przybyły mody greckie, suknie przezroczyste, podpinane, wdziewane bez koszuli, obnażone nóżki pierścieniami okryte.”
 - J. I. Kraszewski, Polska w czasie trzech rozbiorów 1772-1799. Studia do historii i obyczajów, t. III, Warszawa 1903.

Z okresu regencji/dyrektoriatu/empire pochodzi mnóstwo przykładów stylizacji antycznych czy to na portretach, czy to na rycinach. Często są to stroje bardzo nomen omen przestylizowane, niemające nic wspólnego z tym, co noszono naprawdę. No dobrze, znalazło się kilka odważnych dam gotowych założyć kieckę z półprzezroczystej tkaniny na gołe ciało, ale umówmy się takie kobiety stanowiły margines, błąd statystyczny (budząc przy tym oczywiście sensację). 

Louis Boilly, Bez konwenansów, 1801.

Właśnie w takich przestylizowanych strojach z tego okresu najczęściej pojawiają się sandałki. Dlatego zawsze wydawało mi się wątpliwe, żeby kobiety naprawdę je wtedy nosiły. Co prawda poza cytowanym wyżej Kraszewskim czytałam jeszcze kilka opisów kobiet z początku XIX w sandałkach (teraz nie przypomnę sobie gdzie), ale zawsze wydawało się to mocno podkoloryzowane - licentia poetica i tyle. 
Po pierwsze dlatego, że pod pojęciem sandałków rozumiano wtedy też zwyczajne pantofelki i z troczkami wiązanymi wokół kostek. Po francusku ma to więcej sensu, bo ten typ obuwia (zarówno na płaskim jak i wysokim obcasie) określa się mianem koturnów (łatwo o błąd u nieświadomych tłumaczy). Dlaczego koturny? Bo takie właśnie sandały na koturnie nosili starożytni aktorzy, a buciki z troczkami miały nawiązywać do antyku. 
Po drugie nie widziałam też nigdy zachowanych sandałków z tego okresu, a wierz mi, że nie próżnowałam w tej kwestii.

Tak, to właśnie są koturny. 
Kobiece pantofle zw skóry, 1790, z zasobów V&A Museum.

Dopiero ostatnio znalazłam aż trzy pary sandałków z początku XIX wieku. Byłam tym podekscytowana jak dzieciak w fabryce cukierków, więc musiałam zrobić risercz na ten temat. Stąd też ten post.

Żółte pochodzą ze zbiorów  Chester County Historical Society, Czerwone "Greckie" z satyny znajdują się w Manchester Art Gallery, a różowe to podobno Met Museum, ale ich tam nie znalazłam. Wszystkie pochodzą z początku XIX wieku. 

Niestety tylko o jednej z nich udało mi się znaleźć więcej informacji (tutaj). 
Doszłam więc do średnio zadawalających wniosków: po pierwsze, tak na początku XIX wieku noszono sandałki, po drugie, noszono je albo w domu jako wygodny element dopełniający antyczną stylizację, albo jako kostium podczas przedstawień i zabaw. Nie była to więc moda która „wyszła na ulicę” (chyba, że w nielicznych przypadkach).

I już mogłabym przejść do początku XX wieku, ale znalazłam to:

Pokolorowane zdjęcie nogi hrabiny Virginii Oldoini Verasis di Castiglione autorstwa Pierra Piersona, ok 1860. 
Ze zbiorów Met Museum.

Sandałki te nosi oczywiście słynna hrabina Castiglione, która słynęła z ekstrawagancji, więc takie buciki na jej stopach nie szokują jakoś szczególnie. Wiadomo też, że napewno w latach 60 XIX wieku raczej nie spotykano kobiet noszących sandałki na ulicach. Ale jest to ciekawa fotografia, która pokazuje nam, że historia mody to nie nauka ścisła, nie ma w niej wzorów i wszystko może się zdarzyć. Więc to, że coś nie było modne, nie znaczy, że w pewnych szczególnych przypadkach nie istniało.

Przykłady butów do tanga "koturnów" i sandałki "Kleopatry" z lutowego numeru Les Modes z 1914 roku.
Kliknij aby powiększyć

A teraz udajemy się na początek XX wieku i podziwiamy buty do tanga, czyli znowu te koturny. Model niezwykle popularny, wręcz dominujący w modzie przed I Wojną Światową. Uznawany za obuwie wieczorowe, ale noszony też za dnia. Nie nazwiemy tego sandałkami, ale w zamyśle miały w pewien sposób naśladować antyczne wzorce, które ponownie zagościły w modzie.
Kolejny raz pojawiają się sandałki jako obuwie domowe „stylizowane”, noszone jako element negliżu w stylu orientalnym, czy antycznego kostiumu. 

W czerwcowym numerze Gazette du Bon Ton z 1914 roku Georges Barbier pytał dlaczego kobiety ksonsekwetnie zasłaniają stopy, odsłaniając całą resztę. Wspomina, że już niektóre śmiałe elegantki odważyły się na sandały i marzy o tym, że zarówno w miastach jak i na plażach, współczesne mu damy będą niczym Kleopatra, czy królowa Saba. Opisuje przy tym sandałki niczym dzieła sztuki jubilerskiej oplecione wokół perłowo białych stóp. Bardzo poetycka wizja, która musiała jeszcze chwilę zaczekać na urzeczywistnienie.

Wspomniany wyżej artykuł z Gazette du Bon Ton, ze zbiorów archive.org
Kliknij aby powiększyć

Wydawałoby się, że na plażach sandałki, jako logiczne rozwiązane, zagoszczą dosyć szybko, tymczasem aż do lat 30 próżno szukać fotografii, na których panie do coraz to skąpszych kostiumów kąpielowych nosiły odsłonięte obuwie. Co noszono? Przykład znajdziesz na początku tego postu.

W latach 20 modne stają się sandałki na obcasach z noskiem w formie „T-strap” zasłaniające tylko palce i piętę. Noszono je do strojów wieczorowych. W latach 30 pojawiają się pantofle peep-toed czyli z dziurką w nosku odsłaniającą palce, nieformalne, noszone raczej w czasie wolnym. Uważane jeszcze wtedy za lekko nieobyczajne. Wtedy też kobiety wreszcie zaczynają nosić sandałki. We wrześniowym numerze Les Modes z 1934 roku czytamy:

„Lato to sezon odpoczynku, zostawiłyśmy więc lakierowane szpilki, buty z koziej skórki lub chińskiej krepy opuszczającą Paryż i jesteśmy bardziej niż kiedykolwiek entuzjastycznie nastawione do koturnów, w których stopa jest prawie całkowicie wolna, trzymana tylko na paskach skóry na podbiciu. Możliwe są tysiące fantazyjnych modeli.
Na plaży, na wsi, nosimy sandały skórzane i lniane z lekką podeszwą. Na wieczór, z tkanin i skór w barwie złota czy srebra, eleganckie, aby pasowały do sukien. Ta forma, bardzo wyraźna, która odsłania stopę niemal w całości, jest szczególnie polecana do szczupłych i długich nóg, których drobne kostki są przystosowane do lekkiej tylko podpory.”

Od lat 30 poszło już z górki - sandałki już nigdy później (aż do dziś) nie wyszły z mody.

Salvatore Ferragamo, sandały na platformie, 1938
Ze zbiorów Met Museum. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Jeśli dowiedziałaś(łeś) się czegoś nowego, lub uważasz ten wpis za ciekawy, podziel się swoją opinią. Będę wdzięczna ;)

TOP